*oczami Louisa*
Byliśmy w jakimś pokoju. Był on nieduży,
miał kremowe ściany i stały w nim jasnobrązowe meble. Za okna był piękny widok
na ulice Paryża. W pokoju był ogólnie bałagan, wszęcie porozżucane były
pogniecione kartki. W kącie pokoju stało nieduże jednoosobowe łóżko. Spała na
nim dziewczyna. Natalie. Leżała przykryta kołdrą do bioder i spała. Miała na
sobie czarną bieliznę w korąkę. Włosy miała spięte w niedużego koka.
Staliśmy przez chwilę i się jej
przyglądaliśmy.
-Dobra Lou- powiedziała Dan, wyrywając
wszystkich z zamyślenia-mósisz złapać za jej lewy nadgarstek, wtedy się z nią
połączysz.
-Ale jeśli się obudzi...
-Jesteś aniołem, nie poczuje
tego-powiedziała.
Miała rację. Jestem Aniołem. Nie widzi
mnie. Słyszy tylko w myślach. Czuje że
jestem przy niej ale nie że ją dotykam. To wszystko miało sens.
Już miałem podejść kiedy zatrzymał mnie
głos Liama:
-Tylka Lous!-powiedział trochę
głośniej-kiedy ją dotkniesz zopaczysz jej całą historię, możesz tego nie
wytrzymać i poczuć ogromny ból...
-Wtedy nie będziesz w stanie sam się nią
opiekować!-dopowiedziała Dan-będziesz miał wtedy przydzielonego Anioła
Pomocnika...takiego jak Harry-kiedy powiedziała jego imię automatycznie się
uśmiechnołem i spojrzałem na chłopaka z loczkami. On też się uśmiechnoł.
"Obym potrzebował
pomocy..."-pomyślałem.
Podeszłem do dziewczyny. Była taka
pięnka. Niewinna. Zagubiona. Ciekawe jakie ma kłopoty. Był tylko jeden sposób
aby się przekonać. Chwyciłem za jej zadgarstek.
"Urodziła się w Polsce, ale 2
miesiące potem przeprowadziła się tutaj. Jej rodzice byli Francuzami. Jej matka
umarła kiedy ona miała 6 lat. Ojciec umarł rok później. Zajmowała się nią
babcia. Kiedy miała 11 lat, jej babcia umarła od tamtej pory zajmuje się nią
ciocia i wójek. Pozanła chłopaka. Jest jej przyjacielem ale ona już dawno się w
nim zakochała. Boji mu się o tym powiedzieć. Popada w nołogi. Wójek wyjerzdża
do pracy do Ameryki. Ciocia całe dnie spędza w pracy. Jest samotna mimo że u
boku ma przyjaciela, którego kocha najmocniej na świecie i przyjaciółkę którą
uwielbia. Parę tygodni temu dowiaduje się że jej wójek miał wypadek w pracy i
nie żyje. Ciocia popada w depresję. Nie chodzi do pracy tylko ciągle się upija.
Dziewczyna bardzo płaczę z tego powodu. Jej przyjaciele o niczym nie
wiedzą..."- oto cała histaria.
"WOW"-to jedyne co przeszło
Louisowi przez myśl. Zaraz potem poczuł ogromny ból głowny i upadł na ziemie.
-Louis!
-Louis, nic ci nie jest ?!
-Lous!
-Wstawaj stary!
-On nie może wstać!
-Potrzebuje pomocy!
-Spokojnie jeśli potrzebuje pomocy
stwórca zachwile przyśle tu pomocnika!
-Ale nikogo nie ma!
-Harry!
-Co?
-Ty tu jesteś!
-Ty masz mu pomuc!
Louis słyszał krzyki, ale nie wiedział
czyje. Mógł się tylko domyślać że są to głosy jego przyjciół. Chwile potem ktoś
złapał jego dłoń którą trzymał nadgarstek dziewczyny.
*oczami Harrego*
"WOW"- pomyślałem kiedy
zobaczyłem historie Natalie. Nie dziwie się że Louis tego nie wytrzymał.
Louisowi najwyraźniej ulżyło bo stał.
Puścił nadgarstek Natalie, wtedy ja póściłem jego dłoń.
-Fiu......-westchneła Jade.
-Nic cie nie jest?-zapytał Liam.
-Chyba nie... dzięki Harry-powiedział.
-Nie ma za co na tym polega moja rola!-powiedizałem.
-Czyli że teraz Louis i Harry opiekują
się razem Natalie, jak słodko!-krzyknoł Niall.
Wszyscy zaczeli się śmiać. Wtedy
spojrzałem na Louisa, patrzył się na mnie. Nasze spojrzenia się spotkały. Miał
takie piękne głębokie oczy. Patrzył bym się w nie dalej gdyby nie fakt że
Natalie się obudziła. Niespokojnie i nagle przeniosła się do pozycji siedzącej.
-O matko.....jakie ja mam pojeba*e
sny-wymamrotała pod nosem, spojarzała na szafke nocną na której stało zdjęcie
jej matki-śniło mi się że zakochałam się w....sobie? Jakby były we mnie dwie
osoby które się w sobie zakochały, nieźle nie mamo?-zapytała sama siebie-no tak
ty nie żyjesz....-powiedziała i poszła spowrotem spać.
-Uuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu! zakochana
para!-krzyknoł Niall.
-Co?!-krzykneliśmy z Louisem.
-To nie prawda!-powiedziałem.
-To niby czemu Natalie ma takie sny! W
nad nią panujecie!-powiedziała Dan.
-Harry ty o tym wiesz ale Lou
nie....-zachoł Liam.
-O czym nie wiem?-zapytał Louis.
-Jeślibyście się w sobie zakochali to
byście rozpierdal*li myślenie tej dziewczyny-powiedział Liam.
-A jeśli byście niszczyli jej psychikę
to.....-zaczeła Dan.
-To.....?-powiedział Lou.
-To was wyrzucą na ziemie-powiedział
Niall.
-To znaczy???-zapytał Louis.
-Będziesz aniołem ale nie będziesz miał
wstępu do nieba, i nie będziesz miał żadnej funkcji-powiedziałem.
-Oł.....-mruknoł.
-Tak, ludzie nie będą cię widzieć, ale
będą cię widzieć anioły, półanioły, półdemony i inne dziwaki-powiedział Niall,
przy ostatnich słowach prychając śmiechem.
-Ale my się w sobie nie
zakochaliśmy!-krzyknoł Lou.
-Właśnie więc nie zniszczymy jej
psychiki-powiedziałem stanowczo. Wszyscy zamilkli. Po paru minutasz stania w
ciszy postanowiliśmy wrucić do nieba.
Myślałem przez chwilę nad tym. Kocham go?
Nie to nie możliwe…może jednak? To głupie nawet go nie znam! Nie mogę go kochać
!
Boże... Pikne to było. Mimo, że jestem exDirectionerką, to czytałam z przyjemnością. :)
OdpowiedzUsuńBtw, ja tu w sprawie Liebster Award. Nioch, reszty sieu dowiesz tu : Angelo Sierota by Anonimowa.
~Babay!