sobota, 23 listopada 2013

Rozdział 2: Historia jej życia jest od teraz historią naszej wieczności...


*oczami Louisa*

Byliśmy w jakimś pokoju. Był on nieduży, miał kremowe ściany i stały w nim jasnobrązowe meble. Za okna był piękny widok na ulice Paryża. W pokoju był ogólnie bałagan, wszęcie porozżucane były pogniecione kartki. W kącie pokoju stało nieduże jednoosobowe łóżko. Spała na nim dziewczyna. Natalie. Leżała przykryta kołdrą do bioder i spała. Miała na sobie czarną bieliznę w korąkę. Włosy miała spięte w niedużego koka.

Staliśmy przez chwilę i się jej przyglądaliśmy.

-Dobra Lou- powiedziała Dan, wyrywając wszystkich z zamyślenia-mósisz złapać za jej lewy nadgarstek, wtedy się z nią połączysz.

-Ale jeśli się obudzi...

-Jesteś aniołem, nie poczuje tego-powiedziała.

Miała rację. Jestem Aniołem. Nie widzi mnie. Słyszy tylko  w myślach. Czuje że jestem przy niej ale nie że ją dotykam. To wszystko miało sens.

Już miałem podejść kiedy zatrzymał mnie głos Liama:

-Tylka Lous!-powiedział trochę głośniej-kiedy ją dotkniesz zopaczysz jej całą historię, możesz tego nie wytrzymać i poczuć ogromny ból...

-Wtedy nie będziesz w stanie sam się nią opiekować!-dopowiedziała Dan-będziesz miał wtedy przydzielonego Anioła Pomocnika...takiego jak Harry-kiedy powiedziała jego imię automatycznie się uśmiechnołem i spojrzałem na chłopaka z loczkami. On też się uśmiechnoł.

"Obym potrzebował pomocy..."-pomyślałem.

Podeszłem do dziewczyny. Była taka pięnka. Niewinna. Zagubiona. Ciekawe jakie ma kłopoty. Był tylko jeden sposób aby się przekonać. Chwyciłem za jej zadgarstek.

"Urodziła się w Polsce, ale 2 miesiące potem przeprowadziła się tutaj. Jej rodzice byli Francuzami. Jej matka umarła kiedy ona miała 6 lat. Ojciec umarł rok później. Zajmowała się nią babcia. Kiedy miała 11 lat, jej babcia umarła od tamtej pory zajmuje się nią ciocia i wójek. Pozanła chłopaka. Jest jej przyjacielem ale ona już dawno się w nim zakochała. Boji mu się o tym powiedzieć. Popada w nołogi. Wójek wyjerzdża do pracy do Ameryki. Ciocia całe dnie spędza w pracy. Jest samotna mimo że u boku ma przyjaciela, którego kocha najmocniej na świecie i przyjaciółkę którą uwielbia. Parę tygodni temu dowiaduje się że jej wójek miał wypadek w pracy i nie żyje. Ciocia popada w depresję. Nie chodzi do pracy tylko ciągle się upija. Dziewczyna bardzo płaczę z tego powodu. Jej przyjaciele o niczym nie wiedzą..."- oto cała histaria.

"WOW"-to jedyne co przeszło Louisowi przez myśl. Zaraz potem poczuł ogromny ból głowny i upadł na ziemie.

-Louis!

-Louis, nic ci nie jest ?!

-Lous!

-Wstawaj stary!

-On nie może wstać!

-Potrzebuje pomocy!

-Spokojnie jeśli potrzebuje pomocy stwórca zachwile przyśle tu pomocnika!

-Ale nikogo nie ma!

-Harry!

-Co?

-Ty tu jesteś!

-Ty masz mu pomuc!

Louis słyszał krzyki, ale nie wiedział czyje. Mógł się tylko domyślać że są to głosy jego przyjciół. Chwile potem ktoś złapał jego dłoń którą trzymał nadgarstek dziewczyny.

*oczami Harrego*

"WOW"- pomyślałem kiedy zobaczyłem historie Natalie. Nie dziwie się że Louis tego nie wytrzymał.

Louisowi najwyraźniej ulżyło bo stał. Puścił nadgarstek Natalie, wtedy ja póściłem jego dłoń.

-Fiu......-westchneła Jade.

-Nic cie nie jest?-zapytał Liam.

-Chyba nie... dzięki Harry-powiedział.

-Nie ma za co na tym polega moja rola!-powiedizałem.

-Czyli że teraz Louis i Harry opiekują się razem Natalie, jak słodko!-krzyknoł Niall.

Wszyscy zaczeli się śmiać. Wtedy spojrzałem na Louisa, patrzył się na mnie. Nasze spojrzenia się spotkały. Miał takie piękne głębokie oczy. Patrzył bym się w nie dalej gdyby nie fakt że Natalie się obudziła. Niespokojnie i nagle przeniosła się do pozycji siedzącej.

-O matko.....jakie ja mam pojeba*e sny-wymamrotała pod nosem, spojarzała na szafke nocną na której stało zdjęcie jej matki-śniło mi się że zakochałam się w....sobie? Jakby były we mnie dwie osoby które się w sobie zakochały, nieźle nie mamo?-zapytała sama siebie-no tak ty nie żyjesz....-powiedziała i poszła spowrotem spać.

-Uuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu! zakochana para!-krzyknoł Niall.

-Co?!-krzykneliśmy z Louisem.

-To nie prawda!-powiedziałem.

-To niby czemu Natalie ma takie sny! W nad nią panujecie!-powiedziała Dan.

-Harry ty o tym wiesz ale Lou nie....-zachoł Liam.

-O czym nie wiem?-zapytał Louis.

-Jeślibyście się w sobie zakochali to byście rozpierdal*li myślenie tej dziewczyny-powiedział Liam.

-A jeśli byście niszczyli jej psychikę to.....-zaczeła Dan.

-To.....?-powiedział Lou.

-To was wyrzucą na ziemie-powiedział Niall.

-To znaczy???-zapytał Louis.

-Będziesz aniołem ale nie będziesz miał wstępu do nieba, i nie będziesz miał żadnej funkcji-powiedziałem.

-Oł.....-mruknoł.

-Tak, ludzie nie będą cię widzieć, ale będą cię widzieć anioły, półanioły, półdemony i inne dziwaki-powiedział Niall, przy ostatnich słowach prychając śmiechem.

-Ale my się w sobie nie zakochaliśmy!-krzyknoł Lou.

-Właśnie więc nie zniszczymy jej psychiki-powiedziałem stanowczo. Wszyscy zamilkli. Po paru minutasz stania w ciszy postanowiliśmy wrucić do nieba.

Myślałem przez chwilę nad tym. Kocham go? Nie to nie możliwe…może jednak? To głupie nawet go nie znam! Nie mogę go kochać !

1 komentarz:

  1. Boże... Pikne to było. Mimo, że jestem exDirectionerką, to czytałam z przyjemnością. :)
    Btw, ja tu w sprawie Liebster Award. Nioch, reszty sieu dowiesz tu : Angelo Sierota by Anonimowa.
    ~Babay!

    OdpowiedzUsuń